W czasach, gdy wszyscy już dawno wiedzą, kto płaci za prezenty i że zostały kupione w „Biedronce”, na Wańkowicza 1 wciąż pozostajemy w krainie marzeń o Laponii, z panem o długiej, srebrzystej brodzie, z reniferami ciągnącymi z mocą wielu koni mechanicznych sanie wypełnione workami upominków.
Nawet jeśli asfalt i beton chciały skutecznie powstrzymać płozy powozu Mikołaja, ten i tak dotarł, jak zwykle niezawodnie, do naszych pociech z klas 0-6.
Zadawał dzieciom pytania za słodkości, chodził, rozsiewał magię, wspierał się swoimi pomocnikami, w ogóle zaczerwienił SP 25 w Olsztynie dnia tego niezwykłego.
I znowu osłabił nasz sceptycyzm- może więc St. Niculaus rzeczywiście istnieje i żyje, i zdąża przyjeżdżać zawsze do każdego, kto zasłużył.